Przeżycia obozu „φronesis” Hufca Bałtyk na zlocie

Zlot WB „Odwaga” 2015
Yardley Chase, Northamptonshire, Anglia, 25 lipca – 8 sierpnia 2015 

Tu Basia i Marysia, Komendantka i Oboźna Obozu „φronesis” harcerek Hufca Bałtyk. Minęło już kilka tygodni od Zlotu Okręgu Wielkiej Brytanii „Odwaga”, gdzie zgromadziły się harcerze i harcerki z całego kraju na wspólne obozowanie, a my wciąż tęsknimy za wspaniałą atmosferą i za życiem pośród naszej ulubionej rodziny harcerskiej. Pomiędzy naszymi funkcjami miałyśmy na oku cały nasz obóz, a wiec zdecydowaliśmy razem napisać ten artykuł o naszych przeżyciach…

Zaczęło się w strugach deszczu. Dzień przed zlotem, komenda obozu dostarczyła sprzęt na teren, i wróciła do domu przemokniętą i w idealnym humorze na rozpoczęcie obozu. Na szczęście jak już jechały wszystkie harcerki z Hufca Bałtyk przywiozły ze sobą też dobrą pogodę – przynajmniej na ten pierwszy dzień. Była to nasza pierwsza okazja na opalanie się podczas ciężkiej pracy stawiania obozu. Cieżko też było się skupić na naszym obozie jak w okół nas nasi siostry i bracia z całego kraju także stawiali namioty, maszty i bramy. Jak niezwykle być otoczonym takim środowiskiem!

Już trzeciego dnia nasza budowa była zakończona i czas był na porządną zabawę. Pomimo silnych wiatrów i ‘pryszniców’ deszczowych, udało nam się dobrze bawić i poznawać harcerki i harcerzy z innych hufców. Pomiędzy oficjalnymi obrzędami typu rozpoczęcia Zlotu Harcerek „Zawisza” i Zlotu Okręgu „Odwaga”, oraz apelu poległych na rocznice wybuchu Powstania Warszawskiego, było też sporo czasu na sport i rozrywki. Każdy obóz miał swoje siły i słabości – nam się niestety nie udało wygrać konkursu dwóch ogni, ale razem z obozami harcerzy z hufców Szczecin i Gdynia, zostaliśmy mistrzami konkursu śpiewu. Piosenka, która doprowadziła nas do zwycięstwa to „Druhno, Druhno”, i nasz występ był potajemnie sfilmowany specjalnie dla czytelników CzuwajBlog-a! Szczególnie popularna była ostatnia zwrotka, której słowa troszeczkę zmieniliśmy…

„Ależ próżne to postanowienie,
Szczecin, Gdynia znów na tym terenie.
Harcerz nie z Londynu to pokusa,
Tym harcerzom to damy całusa!”

Było to naszym największym osiągnięciem, ale jeszcze ważniejsze było to, że nasze próby i nasz występ razem z harcerzami były pełne śmiechu i radości, i przez to nawiązaliśmy dużo nowych przyjaźni.

Oprócz pytania „czemu wasza brama tak krzywo stoi?” najcześciej pytano nas „co to dziwne greckie słowo oznacza?”. Obóz nasz miał nazwę „φronesis”, czyli po polsku: roztropność. Cecha ta jest jedna z cnót kardynalnych określająca Zawisza Czarnego, i według mnie jest to cecha którą powinniśmy wyrabiać podczas naszego harcerskiego życia. Wiedza praktyczna, celowość i zdrowy rozsądek nam pomaga we wszystkich zajęciach, od stawiania masztu bezpiecznie do gotowania na kuchni polowej.

Chyba cały obóz by się ze mną zgodził, że dwa tygodnie to zdecydowanie za krótko żeby się nacieszyć takim Zlotem, i że chętnie byśmy wszystkie zostały na kolejne dwa! Z taką wspaniałą komendą i cudownymi harcerkami wróciłabym w mgnieniu oka.

Basia Chmielewska pwd.,  Komendantka Obozu

Zlot „Odwaga”…jaka to była przygoda! Z punktu widzenia oboźnej miałam wspaniały czas – owszem byłam troszeczke zalatana i było mi zawsze smutno jak Basia musiała pójść na radę lub zmienić baterię na radio. Jeszcze do tego głos mój nabierał inny ton co dnia i szyja moja nauczyła sie robić 360, ale było warto!

Jak Basia już wspominała pierwsze kilka dni były naprawde wyczerpiające! Pomimo tego, nasze harcerki dzielnie się przyłożyły do pracy i razem zbudowałyśmy nasz obóz. Po tym mogłyśmy już zacząć myśleć o przygotowaniu się na harcfest! Nasze stoisko polegało na ‘gąbkowaniu’ komendy, nawet Dh Marek Pepliński, Oboźny Zlotu, się zgodził stać w linii strzelania! Nasz pokaz, z kolei, opierał się na wiązance różnych piosenek sławnej harcerki Taylor Swift, ale troszeczke pozmienialiśmy słowa aby je nawiązać do przeżyć zlotowych. Na liście ekwipunku poprośiłyśmy aby każda harcerka przyniosła ze sobą białą koszulke – udekorowałyśmy koszulki napisami ‘#ZlotWB15’. Na końcu zlotu każda harcerka podpisała się na koszulkach, a więc mamy je teraz jako fajną pamiątkę ze zlotu!

Oprócz harcfestu, jakie inne były okazje poznać innych harcerek i harcerzy z okręgu?

Chyba jedno z naszych ulubionych zajęć byłó „Zapraszamy na kolacje” – ktokolwiek wpadł na ten pomysł jest GENIUSZEM! Zastępy z każdego obozu rozeszły się do innych obozów na posiłek i ognisko. Za pierwszym razem byłam wysłana z jednym z naszych zastępów do obozu harcerzy z drużyny Dwójki z Hufca Warszawa – tak się złożyło że mój brat, Stefan, był ‘host’, a więc pokazał nam ich pionierkę. Ich maszt, który można było schylić, zrobił na nas duże wrażenie! Posiłek był bardzo smaczny, i mieliśmy wtedy okazje poznać harcerzy z Dwojki, i także z Hufca Szczecin, trochę lepiej. Ognisko mieliśmy w głębie lasu, ale śpiewaliśmy głośno i było nam bardzo wesoło!

W drugim tygodniu była także bardzo fajna wycieczka do Bletchley Park i nad jezioro gdzie uprawialiśmy różne sporty wodne. W prawdzie komenda była już bardzo zmęczona, ale Bletchley Park miało tyle fajnych wystaw że z wielką chęcia pochodziliśmy dokoła terenu gdzie Alan Turing złamał szyfr enigmy. Stoi też pomnik ku czci 3 Polakom którzy jako pierwsi rozszyfrowali enigme! Jak już zobaczyliśmy wystawy, razem z Basią i dh Pawłem (Komendant Obozu z Hufca Warszawa) usiedliśmy w Costa i kupiliśmy kawe!

Popołudniu mieliśmy zajęcia na wodzie. Niektórzy budowali tratwy, inni byli w kajakach, a nam się udało wypożyczyć pedalo! Wycieczka była wspaniałą szansą na zmiane okoliczności i na przypomnienie sobie o ‘prawdziwym świecie’, ale najbardziej będę wspominać podróż autokarem kiedy prześliśmy przez cały śpiewnik zlotowy, śpiewając całą drogę tam i spowrotem!

A więc czego się nauczyłam ze zlotu?

Nauczyłam się że nasze harcerki są szalenie wytrwałe i silne, że mieć obóz w środku tunelu wiatru to troszeczke nie na rękę, że chłopcy tylko używają jedną menażke na wszystkie trzy dania (blerghhhh) i że chłopcy na wszystko się spóżniają!

A co zapamiętam? Ta lista byłaby taka długa, że mogłabym napisać cały własny blog na ten temat! Ale łączy wszystkie te momenty, przyjażń – i chyba prawie każdy który był na zlocie zgodziłby się ze mną, że atmosfera przyjaźni była ogromna na terenie Yardley Chase. Bo w końcu przyjaciele to ta rodzina którą sami wybieramy, a wszyscy w harcestwie to jedna rodzina!

Marysia Suchcitz pwd., Oboźna

A więc do następnego Zlotu!
Czuwaj!

Basia i Marysia (Barysia)

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Harcerki, Wielka Brytania, Zlot. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s