Kursu zastępowych „INGONYAMA” na Ukrainie

Lwów, 15-17 kwetnia i Sambor, 27-29 maja. Ukraina

W kwietniu i maju odbyły się biwaki kursu zastępowych „INGONYAMA”, prowadzone przez młodą kadrę HPnU i instruktorów ZHR- hm Marcina Dorosza i phm Bogdana Sobieckiego. Pierwszy biwak był w stanicy harcerskiej we  Lwowie…



W bardzo ciekawy sposób uczono nas, jak układać zbiórki. Za jeden dzień przeżyliśmy kilka zbiórek.
Najciekawiej było pod czas gry terenowej po Lwowie.  Podzielili nas na patrole, rozwiązywaliśmy ciekawe zadania.
Wieczorami siadywaliśmy przy kominkach,  byłem pod wrażeniem od gawędy przewodniczącego HpnU hm. Stefana Adamskiego.
Opowiadał nam o przygodach Roberta Boden-Piwella w Afryce, czego te przygody jego nauczyły i czego za ich pomocą on uczy nas.

Symbolem kursu jest tarcza ,należąca do Zulusów, plemienia afrykańskiego.
Każdy z nas miał do wykonania indywidualnie zadania, za każde z nich mogliśmy wyszyć jedną kreskę w tarczy na kieszeni od munduru.

“Ingonyama”- znaczy “on jest lwem”.
Tak Roberta Boden-Powell nazywali Zulusi za jego odwagę i taktykę. BiPi swego czasu uratował to plemię.

Czekanie na drugi biwak nie było nudne ,mieliśmy za zadanie ułożyć parę zbiórek na różne tematy i wymyślić gawędę.

Drugi biwak odbył się w okolicach Sambora, wśród pola, gdzie płynie rzeka Dniestr i rosną  przeróżne ciekawe drzewa.
Namioty, jedzenie ze smakiem ogniska, koledzy wokół i śmiech, ognisko, piosenki, gry- wszystko, co potrzebne do pełnego szczęścia.
Wieczór kończył się ogniskiem. Kadra umalowała twarze uczestników w zuluskie wzorki, mieliśmy z nimi chodzić przez cały biwak.
Było miło i wesoło ,aż nagle jeden z instruktorów powiedział, że to ognisko powinno się palić przez 24 h, czyli do następnego wieczoru. My uczestnicy mieliśmy go pilnować.
Śmiechu już nie było. Ustawiliśmy nocną wartę, ktoś poszedł spać, a ktoś czuwać.
Ja miałem stać od 3 do 4 nocy. Tylko zamknąłem oczy i tu jakiś głos: „Wstawaj, teraz twoja kolej…”
Ja razem ze swoim zastępem kursowym pilnowaliśmy ognia i obozu. Było zimno, ciężko… Ale pracowaliśmy jak jedna drużyna, jeden zastęp. Tylko to nas ratowało  przy nocnym poszukiwaniu Zrozumieliśmy, że jeśli burza zechce wyrwać jedno drzewo, to ona go wyrwie, a jeżeli cały las? Wszystkie drzewa będą trzymać się nawzajem korzeniami i wtedy burza nie będzie miała szans.

Na następny dzień opracowywaliśmy metody Ungehauera, były szkolenia,  gry, przeróżne zadania, ale najbardziej ekstremalnym zajęciem była gra na rzece.
Do Dniestru skakaliśmy z tarzanki.
Oh, już dawno nie czułem takiej adrenaliny.

Potem znów ognisko, gry, piosenki, każdy z nas opowiedział swoją gawędę.
Napisałem „znów”, ale wszystko było takie ciekawe, jakby po raz pierwszy. Wesoło wróciliśmy do namiotów, już spokojnie kładliśmy się spać, bo nasze zadanie było wykonane- ognisko nie zgasło pomimo tego, że przez cały dzień mieliśmy dużo zajęć.
Tylko zasnąłem i tu znów ten głos: „Wstawaj, ubieraj mundur i chodź za mną”.
Znudził mi się ten głos.  Pomimo tego wstałem i poszedłem za nim.

Zaprowadzili mnie w ciemny las ,gdzie w misce przy świecy mogłem zmyć z twarzy obrzędowe rysunki.
Potem wróciłem do obozu , tam nasze ognisko, palące się przez 24 h, a przy nim moi przyjaciele.
Dh Jojka odczytała rozkaz ,hm Marcin  wręczył nam patenty kursu zastępowych.
Takie wydarzenie zalicza się do tych ,które nie da się opisać słowami.

Ostatniego dnia było święto Bożego Ciała, więc poszedliśmy do kościoła św. Jana Chszcziciela w Samborze. Ja po drodze zdążyłem trochę oprowadzić druhów z Krakowa 😉

Zaczęła się Msza.
Dwie  harcerki cudownie zaśpiewały psalm, druh Marcin przeczytał czytanie. Potem była procesja po mieście, w której również uczestniczyliśmy. Harcerze nieśli rzeźbę Jezusa Chrystusa.

Przyszła pora wracać do domu , każdy miał jechać w swoją stronę.
Ustawiliśmy się pod kościołem i bardzo serdecznie pożegnaliśmy się.

Te dwa biwaki będę pamiętać całe życie. Były cudowne i wesołe, jak dwie magiczne chwile w moim życiu, ale najlepsze było ognisko i braterski krąg, który nas łączył i łączy teraz. Były i trudne chwile. To alarm mundurowy, warta nocna czy harce ,ale wytrwaliśmy, bo jesteśmy harcerzami!
Kurs nauczył nas pracować jak jeden zastęp i jak ten zastęp prowadzić.

Marat Kuczak, SDH „Samarytanie Boru”

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ukraina. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s