Wspomnienia Wakacyjne – Kolonia Zuchowa „Gwiazdobrama”

Forest of Dean, Anglia, 23 lipca – 6 sierpnia 2016

Wspaniałe zuchy hufców „Pomorze” i „Szczecin” przyjechały do „Wilderness Centre”, to magiczny teren przy granicy Forest of Dean z widokiem na wspaniałe ujścia rzeki Severn. Słoneczko świeciło, duch był wesoły i zuchy gotowe na kolonijne przygody pożegnały swoich rodziców – nie jedne oko było załzawione, i to nie tylko u zuchów!

Po apelu rozpoczynającym naszą kolonie przypadkowo spotkałyśmy jakiegoś zakłopotanego Profesora. Miał pełną czupryne długich siwych włosów roztrzepana z frasobliwego czuwania nad zepsutym wehikułu czasu i zaginionym Kapitanem. Błagał nas o pomoc w naprawie tej maszyny i znalezieniu Kapitana, ale jak trzeba przygotować się do takiego ważnego zadania……

Rozpoczełyśmy zabawą która potrzebowała wielu wymagających cech charakteru i umiejętności. Szliśmy tropami i w ciemności szukaliśmy przydatnych elementów do popsutej maszyny. Z trudem przeszłyśmy przez gigantyczną pajęczynę zrobiona przez jakiegoś stwora z kosmosu i z pomocą Supermena szukałyśmy ukryte kryształy kryptonu. Idąc lasem napotkałyśmy zielarkę która mówiła że znalazła w lesie dziwnie wyglądające klocki i zachęcała nas żebyśmy je znaleźli.

Idąc dalej zaskoczł nas obraz apokalipsyczny; płonąca satelita dookoła której chodzili członkowie CIA. Mówiono nam żeby trzymać to wydarzenie w tajemnicy a w nagrodę dostaliśmy proporce dla szóstek. W lesie pomogliśmy drwałowi odnaleść zagubioną osełkę bo bez niej siekera została tępa – ucieszony drwał nam podarował kij – przydało się do proporca!

Po powrocie na kolonię witał nas Profesor, a my mu opowiadaliśmy co nas spotkało w lesie i w terenie. Rozwiązałyśmy szyfr na klockach który ujawnił nazwę kolonii – „Gwiazdobrama”. Professor rozważył wszystkie dowody, i doszedł do wniosku że nam zaufał jako swoim asystentom i zaprosił nas na spotkanie z wybitnymi osobami z innych czasów.

Noc przeleciała błyskawicznie. Rano byliśmy na gimnastyca, kiedy nad nami na schodach stanął bardzo ponury starożytny egipcianin. Niewiadomo dlaczego, bardzo niepokojonie mówili nam żeby nie chodzić za daleko bo spadniemy z ziemi! Wtedy to za nami pojawiła się wspaniała starożytna greczynka. Powiedziała egipcianinowi że to bzdury bo przecież wszyscy wiedzą, że Ziemia jest okrągła. Zaczeli się strasznie kłucić – co za wprowadzenie do przeszłości!

Później, podczas zbiórki nieziemski dźwięk zaczął krążyć wokół nas. Dowiedzieliśmy że to ton działającego wehikułu czasu. W tym momencie pojawił się jakiś stary człowiek z globusem w ręce. Przedstawił się jako Mikołaj Kopernik z Torunia i opowiadał nam o swoim dziele. Niestety pojawił się też niezadowolony biskup w towarzystwie dwóch sióstr zakonnych, którzy zupełnie się z Kopernikiem nie zgadzali. Postanowiliśmy, na cześć Kopernika, szóstkami zrobić toruńskie pierniczki.

Znów nieziemski dźwięk ale tym razem elegancka pani podchodzi do nas i okazało się że to była najwybitniejsza polska astronomka i w dodatku pierwsza kobieta astronomka na swiecie – Elżbieta Heweliusz. Ona i jej dzieło są mało znane – ale my będziemy pamiętali!

Profesor nas zaprosił do swojego wehikułu czasu, a tu niespodzianka; ciemno, tylko migające światełka podobne do uroczych gwiazd. Tu Mikołaj Kopernik i Elżbieta Heweliusz nam wręczyli nasze chusty kolonijne.

 

Już trzeci dzień kolonii, jakie nas jeszcze spotkają przeżycia? Słyszeliśmy dudnienie silnika, szybko pobiegłyśmy w kierunku dźwięku; zdziwieni, patrzymy, a tu ogromna rakieta wylądowała obok naszego wehikułu czasu – a to nie wszystko! Druhna biegnie, zaniepokojona mówiąc że słyszała wołania o pomoc przybiegające z lasu. Cała kolonia jak jeden, biegnie w strone lasu, a tu wisi zaplątany swoim spodochronem na drzewie, astonauta; z czajniczkiem i filiżanką w ręku, popijając angielską herbatkę! Przedstawił się jako Tim Peake. Niestety wehikułu czasu wszystko zamieszał; Tim miał wylądować w Kazakhstanie a znalazł się między nami na kolonii

Druhowie pomogli Tim Peake zejśćz z drzewa, a tu znów znane nam dźwęki ogłosiło pojawienie się innej tajemniczej osobie. Odwiedzili nas Walentyna Tereshkova, pierwsza kobieta w kosmosie i Buzz Aldrin drugim człowiekiem który chodził na Księżycu. Zostali z nami, odpowiadając na nasze pytania o podróżach kosmicznych. Nie wiedzialiśy żeby zostać astronautem trzeba być tak dobrze przygotowany, trzeba znać zasady pierwszej pomocy, jak można przetrwać i zbudować schronienie, jak znaleźć pożywienie, nauczyć się polować i przy okazji nie zostać zjedzony szczególnie jeśli nie wyjdzie jak powinno!! Na szczęście Tim Peake wylądował na kolonii!

Po obiedzie, cała kolonia podjeła rygorystyczne szkolenie astronauta. Wieczorem, świętowałyśmy nasz sukces, otrzymaliśmy specjalne odznaki potwierdzające naszego osiągnięcia. Tim i Walentyna również dali szóstkom kartki z wiadomościami przymocowane do balonów, które wypuściliśmy przy zachodzie słońca. Zobaczymy czy ktoś odpowie na te kartki?

Ponowny dzień zaczął jak zwykle; pobódka, gimnastyka, dyżury, apel i śniadanie. Przy śniadaniu coś dziwnego – niektórzy wodzowie mieli na twarzy kolorowe kropki i mówili jakimś nieznanym językiem. A ich zachowanie? Jeden z zuchów stwierdził „zachowują się jak dzieci”! Na śniadaniu było tym razem długie menu, ale wszystko w niewielkiej kapsułce. Zuchy zjadły i powstały na modlitwę. Po modlitwie, jakieś nie zadowolone miny, Druhna pyta czy nie nasycone? Odpowiedź „NIE”. Na szczęście Panie w kuchni miały zapasy które zuchy szybko zjadły.

Na zbiórce towarzyszyła nam Doktor Gieniusza Mózgowska, naukowiec, badzacz przyszłości i pozaziemskich form życia. Ona wykryła dziwne odczyty na swoich instrumentach badawczych na terenie kolonii. Przyszła też leczyć wodzów którzy się zarazili ufolódzką gorączką.

Nagle przybiega Profesor w strasznym stanie. Lamentował „całkowicie popsuli – co mam teraz zrobić”, chwytając za głowe poleciał w stronie swojej maszyny.

Wściekły szef biura, przybiegł do nas trzymając rozbitą gitarę i połamane żaluzje. „Poparzcie co zrobili”. Zdziwieni pytamy się kto? „Zjawiły się czerwone, takie agresywne i zaczęły rozbijać biuro, patrzcie co zrobili z żaluzjami i gitarą. Zielone były też takie psotliwe wyprawiali figle, szczypali nas i łaskotali. Gdy staraliśmy się skontrolować sytuację, niebieskie wciąż mówiły nam co mamy robić, a żółte i różowe trzymały nas za ręce i przytulali się do nas.” Na to wpadły rozmaite kolorowe ufoludki, narobili szumu i uciekli! Po obiedzie poznaliśmy ich lepiej na pozaziemskich targach – oczywiście oprócz tych czerwonych rozrabiaków.

Tak wiele odwiedzin na zbiórkach i zajęciach, i to z różnych czasów. Następnego dnia przyszedł z Biskupina Kasztelan z żoną. On bogato ubrany z eleganckimi wąsami i bródką, przystrojony futrem, mieczem przy pasie i żmiją wokół głowy; a ona piękna, szkromna, biały czepek na głowie, i trzymała plan posiadłości Biskupina.

Zangażowaliśmy się w ich życie – prowadziliśmy handel wymienny za towar nam potrzebny na zajęcia. Zbieraliśmy drzewo na ognisko, robiliśmy pyszne masło, smażyliśmy na ognisku placki owsiane, obieraliśmy warzywa i mimo łez, kroiliśmy cebule. Na ozbobę robiobiliśmy sznurki drewnianych korali i tkaliśmy gobeliny.

Przyszedł świt, ptaszki wesoło śpiewały, a u zuchów cisza – tylko przypadkowe chrapanie. Za kilka godzin pobódka i początek kolejnego sensacyjnego dnia. Tym razem wehikułu czasu skierował do nas człowieka z długimi ciemnymi włosami, ale z szlachetną postawą. Przedstawił się jako Król Kanut i przywitał nas serdecznie do swojego lasu. Wyjaśnił, że sporządził granicę Forest of Dean, jego własne łowisko. Podczas tej rozmowy wszedł poważniejszy pan, Król Kanut przywitał go serdecznie jako „dziadek” – okazało się że to Mieszko. Po tym doniosłym spotkaniu, goście zaczeli sypać się jak z worka. Nieponętna, beznadziejna niemiecka księżniczka oraz jej niemiecki biskup którzy po tym jak Mieszko odmówił małżeństwa, szybko nas opuścili. Natomiast, piękna czeska Dobrawa z jej czeskim biskupem mieli więcej pomyślnośi.

Cała kolonia, jak i cały naród Polski w 966, została ochrzczona i zaproszona na wielką ucztę z okazji zaślubin Mieszka z Dobrawą. Nawet Jan Matejko zjawił się ze swoim arcydziełem „Chrzest Polski” który podarował młodej parze. Po takiej fantastycznej uczcie, zaprosiliśmy naszą znakomitą parę na Kominek. Nasyceni i pełne wrażeń zuchy szybko zasneły tej nocy.

Niepewne kolory nieba nas przywitały następnego dnia. Ale to nas nie martwiło bo zuchy są zachartowane i zawsze pogodne, gotowe to zabawy. Z jakiegoś powodu można było odczuć jakiś konflikt; czy to zbierało się na jakąś burzę czy kłutnie? Wszyscy zuchy i wodzowie są mili do siebie, czy to jakaś zapowiedź rzeczy przyszłych? Długo nie musiałyśmy czekać; szybkim marszem przyszedł rozgniewany Władysław Jagiełło i arogancki pan ubrany na biało z wielkim czarnym krzyżem na pelerynie. Potwierdził że jest znakomitym krzyżackim rycerzem Ulrich von Jungingen. Otuż tu był konflikt! Kolonia została podzielona na przeciwne wojska i zaczeliśmy się zbroić!

Pole bitwy rozległo się przed nami, wojska gotowe; a sławny polski rycerz Zawisza Czarny po stronie Polskiej dał wojsku wsparcie i nadzieje. Bitwa była hałaśliwa, rycerze bronili się tarczą i walczyli z mieczami oraz wodnymi balonami; skutek był burzliwy! Krzyżackie wojsko poddało się i ze wstydem i pokorą złożyli swoją broń.

Szybko nadszedł Dzień Gości. Słoneczko nas towarzyszyło przez cały dzień, członkowie KPH Bristol podawali pyszny bigos z kiełbaskami, napoje i ciasta a zuchy spędziły cenny czas z rodzinami. Pod koniec dnia, wszyscy siedli w kółku do kominka a zuchowe piosenki i radosny śmiech płynął doliną wraz z rzeką.

Pierwszy sierpień i dla nas polaków ważny dzień dla upamiętnienia dzielnych Powstańców Warszawskich. Przyszedł do nas mały powstaniec Antek i poprosił nas o pomoc w walce z niemieckim wrogiem. Uzbrojeni, szóstkami wyszliśmy zdobywać zbiornik wodny i zabezpieczyć ważną bramę i wejścia do terenu. Zrobiliśmy nosze i przenieśliśmy rannego powstańca do bezpiecznego miejsca. Tak jak powstańcy używaliśmy kanały aby tajemnie przemierzać teren, używając hasła żeby się upewnić kto jest przyjacielem. Pod koniec dnia, trzeba było operować rannych powstańców aby usunąć kule i zaszyć poważne rany. Podczas tego dnia, mieliśmy mieszane uczucia; strach, zadowolenie i radość z dobrze wykonanego zadania.

Następnego dnia padało więc zebraliśmy się na zbiórkę w pięknej sali balowej. Zaczeliśmy śpiewem, ale on znów był przerwany dzwiękiem wehikulu czasu. Przez okna widzimy jak podkrada się postać ubrana na zielono, kij w ręku i co pare kroków chowa się za krzaki i za mur. Wszedł na sale, nadal się chowa za meble i panicznie się pyta czy widzieliśmy Sheryfa Nottingham. Przedstawił się jako Robin Hood, słynny bohater ubogich ludzi; ale szybko musiały schować go zuchy bo nadeszła druga postać, czy to może być Sheryf? Ubrany na czarno, z czarną peleryną, czarną czapką i czarną maską na oczach, rapier w ręku; szukał swojego konia. Okazało się że to też był bohater biednych, jeden, jedyny Zorro.

Zaczeli się kłucić który jest najlepszy, ale szybko się schowali bo nagle znów ktoś nadchodzi; długie czarne włosy, wysoka czapka na głowie i strój góralski. Może to być tylko Janosik. Teraz we trójkę zaczeli się kłucić! Zmieszany i zdenerwowany profesor wygonił ich z Sali, ale oni dalej wnioskowali!

Na kolonii, wyprawa do baseu jest zawsza wielka frajda dla zuchów, można się pobawić w wodzie i zdobywać sprawności żabki, ale najlepsza część wyprawy, to zakupy w Monmouth! Tu spotkaliśmy naszych hojnych bohaterów; Janosik nam podarował napoje, Zorro chrupki, a Robin Hood dał nam pieniążki – więcej można było wydać na zakupy!!

Środa, i za pare dniu trzeba bedzie wracać do domu. Zebraliśmy się na zbiórkę, znów hałas z wehikulu czasu, ale teraz brzmi trochę inaczej; ciekawe? Idzie w naszą stronę potężny, brodaty męszczyzna, ubrany w granatowym mundurze przy czym nosił wiele błyszczących odznak i zarzucona na jedno ramię olbrzymia torba. Wniebowzięty professor chwycił się za głowę i wykrzyknął „Kapitan! Znaleźliśmy Kapitana!!”

Kapitan nas bardzo rozbawił; pokazał nam wielu ciekawych rzeczy, szukaliśmy z nim w lesie magiczne pudełka, które trzeba było później otworzyć rozwiązując tajną kombinację. Znaleźliśmy klucz, który otworzył niewielką skrzynię pełna słodyczy. Kapitan był zachwycony zuchami, ale musiał się upewnić ich zdolnościami i przydatnośćią do podróży w czasie. Przygotował pewne wymagania, aby sprawdzić nasze umiejętności. Zuchy się sprawiły, Kapitan był zadowolony z wyników wymagań, Profesor w siódmym niebie że kapitan znaleziony; trzeba więc było uczcić te wydarzenia wielką ucztą.

Po zabawie mieliśmy okazję przerobić różne sprawnoście, skupiliśmy się też nad wymaganiami na gwiazdki bo nadchodził czas na tak ważny dla nas bieg. Już nadchodził koniec kolonii, trzeba sprzątać i pakować się – ale jeszcze została nam wielka niespodzianka – wyjad na naszą kochaną Stanicę położona w uroczej dolinie rzeki Wye.

Na Stanicy koniecznie trzeba było odwiedzić obozy harcerskie. Kolacja w stylu „piknik”, i zuchy w mundurkach przeszły spokojnie pod obelisk przy kaplicy. Tu, zlożyły obiednicę pierwszej, drugiej i trzeciej gwiazdki na ręce Druha Macieja Olecha. Kolonia wtedy poszła pod grotę Matki Boskiej gdzie dołączyli do nas harcerze i harcerki. W wzruszającej atmosferze jedenastu zuchów zostało pasowanych na harcerzy i harcerki. Później, tradycyjnie zostali przeniesieni do szeregów harcerskich. Zuchy zakończyły doniosły dzień kominkiem na Stanicy, a nowe harcerze i harcerki zostały na ognisko.

A tu już sobota i koniec kolonii. Przyjechali rodzice, popakowali bagaże i rozmaite dzieła ich pociech i po oficjalnym zakończeniu, rozjechały się do domów.

Już październik, zostały wspomnienia fantastycznej kolonijnej zabawy. We wrześniu Święto Hufca „Pomorza” i „Szczcina” rozpoczeło nasz rok harcerski, okazja na wspólne zajęcia i uroczą frajdę. A nasze zuchowe przygody dalej przeżywamy na zbiórkach i wycieczkach.

Grażynka Kowalewska

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Harcerki, Harcerze, Wielka Brytania, Zuchy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s