Wędrówka Vale of Clara

Vale of Clara, Wicklow, Irlandia, 11 lutego 2018

Zimowa Opowieść

Typowa irlandzka prognoza pogody, na obrazku słoneczko, chmurka i deszczyk, w opisie: zachmurzenie zmienne, temperatura umiarkowana, opady przejściowe. Kiedy wiec tym razem zobaczyliśmy na ekranie wielkie słońce, bez śladu chmur od razu wiedzieliśmy to ten dzień, idealna niedziela na wędrówkę.

Wędrownicy z 11 Próbnej Drużyny w Dublinie (I tej nazwy będziemy się uparcie trzymać) ze skromna reprezentacja harcerek z Zielonej Dwójki, poznawali uroki ostatnich już prawie naturalnych lasów dębowych (z lekkimi dodatkami wierzb, brzóz i grabów) na naszej wyspie. Ćwiczenie głownie intelektualne, bo trudność szlaku została oceniona cytując: „idealne dla zuchów a i skrzaty da się przepchnąć”. I to prawda, bo w ogromnej większości szlaki były doskonale utrzymane i oznakowane a nasze taplanie w błocie wynikało głownie z chęci poznania nieznanego, lekkiej nadinterpretacji mapy (przecież te kropki musza oznaczać ścieżkę) i było całkowicie do uniknięcia. Trasa długości niecałych dwunastu kilometrów została pokonana w piec godzin i to osobiście uważam za duży sukces. Okazało się, ze potrafimy nie tylko lecieć do przodu bez zastanowienia, ze w tych lasach, jeśli tylko się chce można zobaczyć więcej, zrozumieć więcej i nauczyć się więcej niż przed ekranem komputera. Ocenialiśmy sile ostatnich wiatrów po powalonych dębach, ocenialiśmy prędkość nurtu wezbranych rzek, szukaliśmy śladów budzącej się przyrody, (która, tak naprawdę to u nas nigdy do końca nie zasypia), a także dowiedzieliśmy się jak prawidłowo wypełniać dzienniki wędrówek – z angielskiego logbooki, a w każdym razie, jakie zdanie ma na ten temat dh Michal. Nie zabrakło także czasu na pomiary kompasem na każdym skrzyżowaniu, a także krótkiej instrukcji, co należy zrobić, gdy w naszej zbytniej pewności siebie zabłądzimy. Największą niespodziankę sprawiła jednakże pogoda – obiecane słońce świeciło wprawdzie mocno, ale opady śniegu, przechodzące przy silnym wietrze w zadymkę wywołały w nas chęć poważnej rozmowy z dyżurnym meteorologiem. Niemniej jednak teraz nikt już nie ma chęci dyskutować, kiedy druh mówi idziemy w góry: czapka, szalik, rękawiczki i ciepłe gatki. Wiemy także, ze żadne załamanie pogody nie jest w stanie złamać naszego morale a dolina Vale of Clara dudniąca echem naszych pieśni jest tego najlepszym dowodem.

phm Michał Kaliski HR

 



Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s